Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 czerwca 2013

Radość stopami malowana

"Zabawa jest nie tylko żywiołem dziecka, jest jedyną dziedziną, gdzie mu zezwalamy na inicjatywę w węższym lub szerszym zakresie. W zabawie dziecko czuje się do pewnego stopnia niezależnym. Wszystko inne jest przelotną łaską, chwilową koncesją, DO ZABAWY DZIECKO MA PRAWO."




Korczakowskimi słowami chciałabym zachęcić rodziców i wychowawców do... malowania stopami. Właśnie ich, bo dzieci zachęcać nie trzeba. Wiem, wiem. Jeszcze nie jest zbyt ciepło na tego rodzaju szaleństwa, ale marzy mi się lato i chyba z nostalgii ten dzisiejszy post. Ulotnie ciepłe dni na razie nie sprzyjają "nagim" zabawom, ale z dziecinną naiwnością czekam tych lepszych chwil.

A dlaczego stopy? Bo niezbyt często z nich korzystamy podczas zabaw czy zajęć dydaktycznych. Wpisując w wyszukiwarkę internetową: plastyczne zabawy stopami, nie znalazłam wiele wyników. Za to dłonie... One są wykorzystywane nagminnie. Dzień Matki i Ojca - dłoń odciśnięta w masie solnej, Dzień Dziadków - kwiatuszek z dłoni odrysowanej, Dzień Ziemi - drzewko z dłoni, zakończenie roku przedszkolnego - wianuszek z odrysowanych i powycinanych tych właśnie kończyn. Nie mówiąc już o tym, że niemalże w każdej sali przedszkolnej dłonie dzieci też są widoczne: a to pieczętują  kontrakt grupy, a to są symbolem danej osoby zastępując, na przykład, jej zdjęcie... Ja również jestem ogromną zwolenniczką tego typu zabaw, zwłaszcza że z dłoni można wyczarować magiczne stworki, niepowtarzalne kolaże, urocze pamiątki, ale na równi stawiam stopy. Dla dzieciaków ogromną frajdą jest malowanie kończyn górnych, ale uwierzcie mi - nijak się to ma do malowania tych dolnych, jednych z najbardziej czułych miejsc na ciele. Zabawie i radości nie ma końca!

Oczywiście malowanie nie musi odbywać się pod chmurką, ale zdecydowanie wolę tę formę, bo nie ukrywam, że bałagan może z tego powstać niemały. Zwłaszcza gdy dzieciaki puszczą wodze fantazji :) Materiały potrzebne do zabawy: arkusz szarego papieru i farby. W skromniejszej wersji: tylko farby. Bo przecież trawa jest świetnym materiałem, po którym można malować! Ścieżka dziecięcych stóp jest nie tylko ozdobą ogrodu (niestety krótkotrwałą), ale również namacalnym dowodem pozostawiania po sobie śladu. W wersji papierowej pozwólmy dzieciom zadecydować o sposobie malowania (cała stopa czy może same palce?). Rola rodzica czy wychowawcy jest podczas tej zabawy niewielka: pomoc przy malowaniu stóp. Resztą dzieci same się zajmą. Oczywiście zachęcam do zabawy wspólnej. Doznania niesamowite (zwłaszcza podczas pobudzania receptorów czuciowych pędzlem do malowania)! I jeszcze jedna sprawa: oprócz gwarancji świetnej zabawy jest również gwarancja brudnego ubrania, włosów i całego ciała. Malowanie stopami wszak sprawą łatwą nie jest, a do tego dochodzą emocje, które nie zważają na detale. Pozwólmy jednak na szaleństwa typu: ale się ubrudziłem! Niech w końcu od lat powtarzane stwierdzenie: "brudne dziecko to szczęśliwe dziecko" ma prawo bytu.

Malowanie stóp można również wykorzystać do zajęć zdrowotnych (sprawdzanie budowy), matematycznych (mierzenie, porównywanie), przyrodniczych (tropy i ślady).

I na koniec: jeśli nie masz ogrodu, zawsze obok są jakieś chodniki. Dzieci rysują po nich kolorową kredą, malować stopami również mogą. I myślę, że ta radosna twórczość nie będzie powodem roszczeń, ale radości sąsiadów, którym w końcu ktoś pomalował świat...